Z kobietą przez dzieje, czyli traktaty o „urodzie”
April 1, 2009Kobiety – ozdoba tego świata. Przez całe wieki dyskryminowane i spychane na dalszy plan przez mężczyzn, poza małymi wyjątkami. Poprzez całą historię świata próbowały osiągnąć rozmaite cele z rozmaitymi skutkami. Gdyby jednak dokładnie prześledzić dzieje świata zauważymy, że jedno się nie zmieniło u kobiet, mianowicie dążenie do osiągnięcia piękna i urody.
Niestety, wielokrotnie historia płatała kobietom bolesne i przykre niespodzianki, kiedy kanony piękna bardziej okaleczały kobietę niż pomagały poprawić urodę. Królowa egipska Nefretete zgodnie z kanonami piękna starożytnej Doliny Nilu nie miała brwi i prawdopodobnie była łysa. W Afryce w niektórych plemionach kobiety używają metalowych pierścieni przypominających obrożę, aby wydłużyć sobie szyję; starają się poszerzyć sobie dolną wargę za pomocą drewnianego lub kościanego krążka albo rozciągnąć płatki uszu, by zmieściło się na nich jak najwięcej klejnotów. Wszystkie te sposoby są mało destrukcyjne, jeśli chodzi o zdrowie, chyba że dojdzie do jakiegoś zakażenia w obrębie rozciąganych miejsc. Jednak bywały w historii przypadki, kiedy dążenie do urody kończyło się tragicznie, zarówno dla urody, jak i dla zdrowia.
Traktat 1: Elitarny klub kwiatu lotosu
Upodobanie do małych kobiecych stóp ma swoje początki w Chinach, gdzieś w epoce Konfucjusza. Równocześnie z rozprzestrzenianiem się tej swoistej „mody” fakt posiadania dużej stopy bez względu na płeć jej właściciela utożsamiano z widomą oznaką niskiego urodzenia. Aby sprostać nowym, surowym wymaganiom, rozpoczęto dzieciom, przede wszystkim dziewczynkom, krępować stopy. Nie wiadomo skąd wziął się obyczaj i dlaczego zaczęto go powszechnie stosować.
Wytłumaczeń może być wiele. Jedną z przyczyn może być skłonność Chińczyków do podkreślania zewnętrznych znamion statusu. Żona, która ze zdeformowanymi stopami była niezdolna do pracy w polu i zajęć domowych – była widocznym świadectwem zamożności męża, doskonałym dowodem na to, że mężczyznę stać na jej utrzymanie. Co więcej, zdeformowane stopy były w pewnym sensie odpowiednikiem średniowiecznego pasa cnoty. Kaleka żona o własnych siłach nie mogła wyjść z domu, toteż mąż zyskiwał pewność, że go nie opuszcza.
Źródła wskazują, że obyczaj ten rozpoczął się na dobre około X w. n.e. Jeden z władców Południowych Tang, Li Ju, miał zakochać się bez pamięci w jednej ze swoich konkubin, kobiecie o wiotkiej kibici i wyjątkowo małych stopach. Jej taniec wprawił władcę w taki zachwyt, że rozkazał odlać ze szczerego złota dwumetrowej średnicy kielich kwiatu lotosu i kazał jej tańczyć w jego wnętrzu. Zanim jednak to zrobiła, musiała związać swoje stopy jedwabnym szalem w taki sposób, by stały się podobne do rożków sierpa księżyca. Występ tak zachwycił Li Ju, że nakazał wszystkim dobrze urodzonym kobietom naśladować swoją ukochaną i bandażować sobie stopy, dzięki czemu zaczną stawiać kroki równie drobne i eleganckie.
Jak widać, obyczaj krępowania stóp narodził się w bardzo romantycznych okolicznościach. Jednak już sam rytuał albo lepiej zabieg lub operacja uzyskiwania drobnej stopy do przyjemnych nie należał. Jakby tego było mało, to cierpienia z tym związane zadawały kobietom własne matki. Jak pisał zakonnik franciszkański Odoric de Pordenone, który przebywał w Chinach w wieku XIV: „Małe stopy uchodzą tu za jeden z atrybutów urody kobiecej, toteż matki zwykły krępować je swoim córkom tak ciasno, że w ogóle nie rosną”.
Używano do tego trzymetrowego bandaża szerokości około 5 centymetrów. Sam zabieg miał trzy fazy – najpierw zawijano cztery mniejsze palce pozostawiając swobodny paluch. Małe palce miały się zawinąć i ich wewnętrzna część miała ściśle przylegać do podeszwy. W drugiej fazie krępowano piętę, która miała się znaleźć jak najbliżej zawiniętych palców. Zabieg ten sprawiał, że stopa osiągała przeciętnie długość około 8 centymetrów. Raz założonych bandaży nie można było ściągać, nawet jeśli ból, jaki sprawiały dziewczynie, uniemożliwiał jej zaśnięcie. Co więcej, cały ból należało znosić z pokorą, ponieważ płacz karany był chłostą. Ostatnia faza polegała na odgięciu nieskrępowanego dotąd palucha w górę i unieruchomieniu go bandażem. Wciśnięte w podeszwę stopy mniejsze palce wrastały w nią, z czasem martwiały albo odpadały. Końcowy efekt zabiegu nosił dumną nazwę „lotosu” lub „złotego lotosu”.
Złoty lotos był dla Chinek przedmiotem dumy. Pierwszorzędną sprawą podczas małżeństw było sprawdzenie przez rodzinę pana młodego, czy jego świeżo poślubiona małżonka ma odpowiednio małe stopy. Jeśli rozmiar zadawalał rodzinę, publicznie wyrażała ona swój podziw. Jednak jeśli stopa zdaniem zgromadzonych była zbyt duża, kobieta stawała się źródłem szyderstw, jej teść tracił twarz, a mąż popadał w niesławę. Ogólnie przyjęte było, że goście weselni mogą mierzyć długość stopy panny młodej i głośno wyrażać swoją opinię, jeśli wynik nie będzie odpowiadał ich oczekiwaniom. Jakby tego było mało, urządzano specjalne pokazy, na których arystokratki pyszniły się swoimi filigranowymi stopami, bardzo często ozdabiając je dzwoneczkami lub robionymi z jedwabiu motylami.
Wydaje się, że zwyczaj ten był barbarzyński. Jednak kobiety w Chinach niejednokrotnie były w stanie poświęcić życie i zdrowie, aby ich stopy stały się podziwiane. Obyczaj ten przetrwał bez mała dziesięć wieków, aż do oficjalnego zakazu krępowania stóp. Jednak Chińczycy nadal uważali ten zwyczaj za ważny element ich narodowej tradycji. Protesty rozpoczęły się w wieku XIX, głównie za sprawą chrześcijańskich misjonarzy z Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych, którzy widzieli w tym obyczaju odrażający symbol poniżenia kobiety.
Na tym prostym przykładzie widać, jak łatwo można popaść w przesadę i paranoję. Gdyby Li Ju pozostał tylko przy krępowaniu stóp swojej wybranki, obyczaj ten prawdopodobnie nie przyjąłby się wcale. Jednak mit urody ocenianej za pomocą wielkości kobiecej stopy przyjął się i skazał pokolenia kobiet na cierpienia w imię satysfakcji własnej i całego otoczenia.
Autor: Bartosz Pasela