Z kobietą przez dzieje, czyli traktat o „urodzie”, cz. III
April 1, 2009Kanony piękności zmieniały się przez wieki. Wystarczy przypomnieć kilka z nich. Trupio blada cera bądź też rubensowskie kształty. Cóż, część z nich raczej nie szkodziła kobietom. Lecz niektóre wyznaczniki piękności były zdecydowanie bardziej inwazyjne. Aby je osiągnąć, niejednokrotnie należało przejść drogę przez piekło, a często na tym się nie kończyło. Za przykład może posłużyć opisywana już przeze mnie praktyka krępowania stóp kobietom w Chinach. Dziś chciałbym zająć się inną formą tortur, którą w pogoni za mitem i wzorcem stosowały kobiety.
Traktat 3: Zapierająca dech w piersiach historia gorsetu
O szkodliwym działaniu gorsetu zaczęło się mówić w latach czterdziestych XIX wieku, kiedy ciasne sznurowanie tej części garderoby było niesamowicie popularne. Jednak ta popularność nie wzięła się znikąd. Już w średniowieczu zdarzały się przypadki, kiedy władczynie wymagały od dam swego dworu odpowiedniego wcięcia w talii. Jedna z francuskich władczyń tego okresu wyznaczyła normę, która ją satysfakcjonowała na poziomie od 26–32 cm. Możemy się jedynie domyślać, jaką torturą było noszenie gorsetu, który pozwalał tę normę spełnić. Księżniczki domu Medyceuszów osiągały swoją dwudziestosześciocentymetrową w obwodzie talię przy pomocy gorsetu kutego z żelaza. W XVIII wieku gorsety wyrabiano z wołowej skóry, której grubość wynosiła około trzynastu milimetrów. Jeśli wierzyć opiniom naocznych świadków, kobiety „przypominały mrówki, których korpus łączy z odwłokiem coś w rodzaju cienkiej rurki”. Wystarczy spojrzeć na jakąkolwiek fotografię, która przedstawia kobietę w takim gorsecie, aby człowieka ogarnęło przerażenie. Moją pierwszą myślą było: gdzie ta kobieta mieści wnętrzności?
Noszenie gorsetu powodowało nie tylko jednak znaczną kompresję wnętrzności, na którą kobieta oczywiście w sposób umiarkowany jest przygotowana przez naturę. Jednak protokoły sekcji zwłok epoki wiktoriańskiej pokazują nam jasno, że ówczesne kobiety tego umiaru nie znały. Opisywano w nich ciężkie uszkodzenia wątroby, niekiedy była ona niemal przecięta na pół. Nie brakowało sekcji stwierdzających znaczne przemieszczenia organów wewnętrznych. Mimo licznych publikacji przestrzegających i wyraźnie opisujących, do jakich schorzeń doprowadza noszenie gorsetu, kobiety nie tylko nie zaprzestały tej praktyki, ale często jeszcze mocniej zaciskały sznurowadła gorsetów. A lista przypadłości jest bardzo imponująca: atrofia mięśni pleców i brzucha, deformacje klatki piersiowej i kręgosłupa, dysfunkcje narządów wewnętrznych, dyskopatia. Wydany w 1850 roku Słownik medyczny (Medical Dictionary) doktora Copelanda mówi, że używanie gorsetów stanowi zagrożenie dla rodzaju ludzkiego, ponieważ w znacznym stopniu wpływa na deformację żeńskich narządów płciowych, a zwłaszcza macicy.
Kobiety jednak były nie do przekonania. Na Wielkiej Wystawie Światowej z 1851 roku pojawiło się bardzo wiele rodzajów gorsetów. Wśród wyrobów, głównie imperialnych, wyróżniał się gorset jeździecki. Istniały specjalne rodzaje tej części bielizny dla kobiet otyłych, w ciąży, z małym biustem. Oprócz wszystkich przypadłości, które już opisałem ciasno zasznurowany gorset wpływał zdecydowanie negatywnie na oddychanie, uniemożliwiając normalne zaczerpnięcie powietrza. To tłumaczy dziwną niejednokrotnie dla nas współczesnych tendencję do omdleń, charakteryzującą głównie kobiety z wyższych sfer.
Jeszcze bardziej zdumiewające jest to, że kobiety zaduszały się w gorsetach tylko dla własnej satysfakcji. Ten obyczaj narzuciły sobie same w imię podążania za modą i w celu zdobycia męża. Przychodzi na myśl refleksja, że dziś kobiety także w imię mody często kładą na szali swoje zdrowie. Dziewczęta z gołymi brzuchami spacerujące w czasie mrozów na pewno nie sprzyjają zdrowiu swoich nerek i innych narządów wewnętrznych. Wypalona promieniami solarium skóra także stwarza pewne zagrożenie nowotworu skóry. Pozostaje pytanie dokąd prowadzą nas kanony piękna i moda, w których przypadku jedno przemija szybciej niż drugie?
Autor: Bartosz Pasela