Hunowie nadchodzą!

March 30, 2009

Gdy nadciągali, ziemia drżała, a Słońce chowało się za chmury. Byli jedynym ludem, który ośmielił się stawić czoła i poważnie zagrozić trzem imperiom w starożytnym świecie. Rzucili wyzwanie Chinom, Persji i Rzymowi. Barbarzyńscy Hunowie pozostawiali po sobie strach, płacz i spaloną ziemię. Kim byli? W jaki sposób udało im się rzucić na kolana imperium?

Hunowie wywodzili się ze wschodnich terenów Azji Środkowej. Historia w tym miejscu jest nadal czarną plamą, jednak na podstawie znalezisk dominuje twierdzenie, że ich dokładna lokalizacja znajduje się w okolicy granicy Chin z Koreą Północną. Chińskie kroniki z III w. p.n.e. donoszą o barbarzyńcach najeżdżających ich ziemię, nazywanych „Xiongnu”. Prawdopodobnie od tego określenia pochodzi słowo „Hunowie”, jednak nie ma jednoznacznych dowodów, na podstawie których można by było utożsamiać Xiongnu z Hunami.

W Europie Hunowie pojawili się w IV w. na terenie dzisiejszej Ukrainy, gdzie podbili Alanów. Następnie udało im się zepchnąć na zachód plemiona germańskie. Ich podboje zmieniły układ w Europie i były jedną z przyczyn „wędrówki ludów”. Wykorzystywali zdumienie Europejczyków, podbijając nowe ziemie. „Są zrośnięci ze swoimi wierzchowcami niczym centaury” – pisał rzymski kronikarz. Ta harmonia wynikała ze specjalnego, nietypowego rodzaju siodła. Jego najważniejszym elementem był stelaż, gwarantujący wojownikowi oparcie i stabilność. Hunowie jako pierwsi w Europie używali nieznanych wtedy jeszcze strzemion. Przy dłuższej jeździe mocowali do siodeł opaski lub skórzane taśmy, unikając tym samym zmęczenia. Jeździec mógł unosić się w siodle, odwracać się i strzelać z łuku. Hunowie używali skutecznej taktyki, atakując grupami liczącymi 500-1000 wojowników. Atakowali z kilku stron jednocześnie. Gdy napadnięci ustawili szeregi, koczownicy pozorowali ucieczkę wciągając przeciwnika w pułapkę. Ukryci łucznicy nie pozwalali wydostać się z zasadzki zaskoczonym wrogom.

Hunowie zwykle nie zajmowali ziem po ich podbiciu. Zadowalali się plądrowaniem, grabieżą i morderstwami. Zabierali tyle łupów, ile potrafili uwieźć, po czym odjeżdżali.

Nie byli jednolitym narodem. Niektóre grupy z okolic Morza Kaspijskiego nie brały udziału w wędrówce na zachód. Jeden z odłamów przekroczył Kaukaz, chcąc opanować Azję Mniejszą.

Ich sława dotarła do Rzymu. Przez wiele lat Rzymianie oczekiwali na atak. W 447 roku Hunowie pod wodzą Attyli najechali cesarstwo wschodniorzymskie i zmusili cesarza Teodozjusza II do zapłacenia kontrybucji. Następnie w 450 roku Attyla najechał cesarstwo zachodniorzymskie. Powodem była odmowa Walentyniana III, gdy Attyla prosił o rękę jego siostry. Zniszczył wtedy wiele miast m.in. Metz. Jego armia została pokonana dopiero rok później na Polach Katalaunijskich. Wojska rzymskie wspierali Wizygoci. Po śmierci Attyli w 453 roku państwo Hunów rozpadło się. Zostali wyparci na stepy czarnomorskie. Resztki Hunów zjednoczyły się z Bułgarami.

Wtargnięcie Hunów do Europy zapoczątkowało nową erę na całym kontynencie. Przybysze nie byli bezmyślnymi barbarzyńcami. Gdyby tak było, nie udałoby im się podbić tak licznych ziem. Wprowadzili do użytku nowe innowacje wojenne takie jak strzemiona, drewniane siodło i nowy typ łuku. Zła sława wyprzedzała ich. Gdy przybywali na nowe ziemie, wojska wroga nierzadko uciekały w popłochu. Stworzyli legendę. Legendę ludu nieustraszonego, wciąż szukającego nowych wyzwań. Jaki mieli cel? To chyba na zawsze pozostanie zagadką.

Źródła:
H.-Ch. Huf, Sfinks. Tajemnice historii, Warszawa 1997.