Gladiatorzy, jakich nie znamy

March 31, 2009

Wokół instytucji gladiatorów przez wieki narosło bardzo wiele przekonań. Nic dziwnego, temat ten dzięki produkcjom filmowym jest niezmiennie popularny. Kto z nas nie zna nauczyciela ze szkoły gladiatorskiej w Kapui Spartakusa, który niemal rzucił starożytny Rzym na kolana? Jednak nie tylko czasy współczesne generują mity i przesądy. Te były równie liczne w czasach współczesnych gladiatorom…

Na przykład krew zamordowanego na arenie gladiatora miała rzekomo leczyć epilepsję. Jednak dziś spróbuję wam przedstawić jedno z przekonań, które tak utrwaliło się w naszej świadomości, że przyjmujemy je za w 100% pewne. Jednak czy tak jest, przekonajcie się sami. Posłuchajcie opowieści.

Arena rozbrzmiewała dźwiękami trąbek i rogów, wśród nich dało się odróżnić wysokie trele fujarek i fletów. Oprócz tego cała trybuna huczała zagrzewając zawodników do walki. Ta właściwie dobiegała końca. Retiarius (1) (sieciarz) był już wyraźnie zmęczony. Krwawił z kilku pomniejszych ran, pot spływający z ogolonej na łyso głowy zalewał mu oczy. Jego trójząb był już, dokładnie rzecz biorąc, dwuzębem. Sieć, którą próbował oplątać swojego przeciwnika, leżała bezużyteczna w piachu. Osłonięty tarczą myrmylon był już niemal pewien swego zwycięstwa. Sieciarz ostatnim rozpaczliwym atakiem spróbował przechylić szalę pojedynku na swoją korzyść. Wyskoczył nagle, kierując swój trójząb w kierunku szyi myrmylon. Ten lekkim unikiem sprawił, że broń przeciwnika minęła go o włos. Zrobił szybki krok naprzód uderzył swojego przeciwnika tarczą. Ten straciwszy rytm zachwiał się, próbując złapać równowagę za pomocą trójzębu, odsłonił swój bok. Na ten moment czekał myrmylon. Krótkim ruchem miecza dźgnął sieciarza w bok

Ciężko raniony gladiator wypuścił broń z ręki, upadł na kolana, następnie przewrócił się na bok. Z trybun podniósł się okrzyk: habet! Hoc habet! (z łac. dostał, trafił go). Próbując wstać przeturlał się na plecy.

Wzrok zwycięzcy skierował się na trybunę honorową, gdzie zasiadał pretor – organizator igrzysk. Ten podniósł pięść z wyciągniętym kciukiem i przesuwając go wyciągniętą na wysokość piersi ręką dał znak publiczności, że to od niej zależy decyzja o losie pokonanego. Większość kciuków uniosła się ku górze. Idąc za głosem ludu pretor skierował swój kciuk do góry. Myrmylon stanął okrakiem nad swoim przeciwnikiem i mocnym ruchem wbił swój miecz w gardło swojego przeciwnika. Muzyka umilkła. Walka była skończona.

Ktoś, kto uważnie czytał wyżej opisane wydarzenie, może odnieść wrażenie, że pomyliłem się. Wszak wedle znanej tradycji pokonany zawodnik, gdy już leżał na ziemi odkładał tarczę i wznosił kciuk do góry prosząc o łaskę. Decyzja ta zależała zawsze od organizatora widowiska. Ten zaś wiedząc, że igrzyska odbywają się dla tłumu, zwykle oddawał decyzję w ręce tłumu. Ten uniesionymi kciukami w górę, czemu często towarzyszyło machanie chusteczkami, dawał znać, że zawodnika należało oszczędzić. Kciuki skierowane w dół oznaczały, że pokonanego należy dobić. Kiedy tłum podjął decyzję, organizator ją potwierdzał. Znam z historii jeden przykład władcy, który potrafił i nie bał sprzeciwić się tłumowi. Był to cesarz Kaligula. Można zapytać: po co składano tę decyzję w ręce tłumu? Istnieje proste wytłumaczenie. Stare przysłowie rzymskie mówi: panem et circenses (chleba i igrzysk). Tego tylko pragnął tłum. Krwawe igrzyska zaspakajały instynkty mieszkańców imperium, oddawanie decyzji w ich ręce dawało im iluzję władzy. Należy jednak pamiętać, że tłum nie był bezlitosny. To był rodzaj sportu rozreklamowanego. Tłum jak współcześni kibice miał swoich ulubieńców. Poparcie tłumu było dla gladiatorów połową sukcesu. Gdyby nawet został powalony, jego zwolennicy mogli się zawsze za nim wstawić.

Dlaczego jednak w swoim opowiadaniu opisałem sytuację, kiedy kciuki wędrują do góry, a to skazuje go na śmierć? Otóż okazuje się, że płaskorzeźby, które obrazują tradycję (kciuk w górę - życie, kciuk w dół - śmierć) nie współgrają ze słowami zapisanymi poniżej (vertere, premere pollicem). Słowa te mogą oznaczać: kciuk w górę, który razem z charakterystycznym ruchem może naśladować śmiertelny cios, a kciuk w dół oznaczał odłożenie broni.

Pisząc ten artykuł starałem się nie udowadniać, że zakorzeniona symbolika gestu podczas walki gladiatorskiej jest błędna. Miało to być zobrazowanie jednocześnie walki gladiatorskiej jako bezlitosnego boju na śmierć i życie, jak i wskazanie pewnej ciekawostki, która pokazuje jak wiele w historii jest jeszcze niewyjaśnione. Interpretacja gestu jest nadal niepewna. Zdaję sobie sprawę, jednocześnie, że pominąłem bardzo wiele informacji dotyczących gladiatorów. Jednak tematyka ta jest tak rozległa, że nie sposób w jednym artykule przedstawić wszystkich aspektów gladiatorskiego fachu. Być może powrócę jeszcze do tego tematu.

Przypisy:
(1) Retiarius – typ gladiatora, wyposażony w harpun z ości tuńczyka lub trójząb, w sztylet i sieć, do której przyczepiony był sznur, tak że gladiator mógł ją cofnąć, jeśli nie udało mu się usidlić ofiary. Głowa jego była zwykle obnażona. Miał pas i nagolenniki lub ochraniacze kostek, a jego lewe ramię osłaniał skórzany lub metalowy naramiennik. Nazywany był również sieciarzem lub rybakiem [opis za M. Grant, Gladiatorzy, Wrocław 1979].
(2) Myrmylon – gladiator nazywany człowiekiem-rybą. Bardzo ciężko określić rodzaj uzbrojenia z powodów jego dużej ewolucji na przestrzeni wieków. Zwykle walczył krótkim mieczem osłonięty dużą tarczą (okrągłą lub prostokątną), na głowie nosił hełm, na lewej nodze nagolennik, pas rzadziej szeroką przepaskę z metalu lub skórzaną, oprócz tego na uzbrojonej prawej ręce nosił przepaskę skórzaną. Z racji nazewnictwa chętnie łączony w pary na arenie z sieciarzem [opis za M. Grant, Gladiatorzy, Wrocław 1979].

Autor: Bartosz Pasela