Genealogia dla początkujących
March 31, 2009Historia to nie tylko nauka faktów, dat i nazwisk, to także nauka odkrywania. Zazwyczaj jest to odkrywanie nowych faktów historycznych. To jednak zajęcie mało pasjonujące dla statystycznego Kowalskiego. Istnieje jednakże ciekawa alternatywa, która może stać się pasją każdego z nas, jeśli tylko ma ochotę spędzić trochę czasu na poszukiwaniu własnych korzeni.
Genealogia jest nauką pomocniczą historii, wedle definicji zajmuje się badaniem więzi rodzinnych pomiędzy ludźmi na podstawie zachodzącego między nimi pokrewieństwa i powinowactwa (definicja za www.wikipedia.pl [2007.11.11]). Wśród szczególnych przedmiotów zainteresowań genealogii możemy znaleźć badanie pochodzenia rodów i rodzin, badanie relacji i losów poszczególnych jej członków.
Nie będę się tutaj zajmował tłumaczeniem wszystkich wyżej wymienionych terminów dotyczących genealogii, ponieważ nie ma to w tym wypadku sensu. Zainteresowanych tematem i jego głębszym poznaniem odsyłam do książki Józefa Szymańskiego Nauki Pomocnicze Historii (Warszawa 2006.), z której przy tworzeniu niniejszego artykułu korzystałem.
Pochodzenie człowieka zawsze stanowiło przedmiot zainteresowania tak indywidualnego, jak i społecznego. Genealogia sięga więc swymi korzeniami do antyku, kiedy powstawały księgi rodzaju, jak również do średniowiecza, z którego pochodzą katalogi władców i możnych feudałów, a w późniejszym okresie tablice genealogiczne. Co dla nas najważniejsze, badania genealogiczne mogą mieć charakter naukowy, jak i być hobby genealoga-amatora. Na całym świecie od drugiej połowy wieku XX zauważalny jest wzrost zainteresowania własną historią rodzinną. W Polsce ten wzrost zainteresowania notowany jest od końca lat dziewięćdziesiątych.
Metody badania są dwie: retrogresywna dla genealoga-amatora wydaje się metodą prostszą i słuszniejszą. Polega na poszukiwaniu bądź rekonstrukcji nieznanych faktów wcześniejszych na podstawie znanych faktów późniejszych (czyli po prostu szukanie przodków). Druga metoda to metoda prospektywna, czyli poszukiwanie potomków znanego protoplasty, według mnie znacznie trudniejsza.
Zanim zajmiemy się jakimś przykładem, który ukaże nam jak ciekawą nauką jest genealogia, słów kilka o przedmiocie badań, czyli faktach genealogicznych. Do nich zaliczymy imię i nazwisko, datę urodzenia i śmierci, miejsce urodzenia. Podstawą jest zaistnienie pomiędzy poszczególnymi osobami więzi rodzinnych. Gdzie jednak szukać faktów genealogicznych? Ich nośnikiem są źródła danych, czyli metrykalia. Wśród nich najważniejsze dla genealoga są akty urodzenia, małżeństwa i zgonu (jeśli chodzi o źródła państwowe) oraz księgi metrykalne (jeśli chodzi o źródła kościelne). Wszystkie wyżej wymienione źródła najczęściej dają podstawę do dalszych badań genealogicznych. Badania mogą być obrazowane na tzw. tablicach genealogicznych lub ich formie ozdobnej, czyli „drzewie genealogicznym”. Popularne są również wydania książkowe, a w ostatnich czasach internetowe strony rodzinne.
Co takiego mnie natchnęło do pisania o genealogii? Otóż już na studiach zainteresował mnie przedmiot, jakim były nauki pomocnicze historii, co zresztą ma odzwierciedlenie w mojej pracy magisterskiej. Ale tak się jakoś złożyło, że ostatnio w moje ręce wpadło drzewo genealogiczne rodziny cesarskiej okresu Starożytnego Rzymu. Zwykle podczas lektury omija się je szerokim łukiem, jednak ja zacząłem je badać. Okazuje się, że bardzo często dochodziło do małżeństw blisko spokrewnionych członków rodziny cesarskiej. Pierwszy przykład: córka cesarza Klaudiusza z trzeciego małżeństwa (z Messaliną) Oktawia poślubiła Lucjusza Domicjusza, późniejszego cesarza Nerona, który był synem jej stryjecznej siostry. Przykład drugi: siostra Klaudiusza poślubiła w drugim małżeństwie „Kastora”, który był jej stryjecznym bratem. Nie jest to takie zdumiewające, podobne małżeństwa możemy zaobserwować także w Polsce. Wystarczy spojrzeć na dynastię Piastów. Wśród nich zaistniało wielokrotnie mieszanie krwi. Nie powinny więc dziwić wszelkie przydomki dotyczące ułomności wynikających z powikłań genetycznych.
Jakkolwiek w waszych badaniach prawdopodobnie nie dojdziecie do podobnych odkryć, nie przekreśla to wcale innych ciekawych spostrzeżeń. Moja znajoma odkryła, że jest spokrewniona ze szlachtą mazowiecką. Druga znajoma doszła w badaniach, że jest po kądzieli spokrewniona z kozakami. Cóż, według mnie warto nie tylko dla takich odkryć prowadzić badania genealogiczne, ale dla samej satysfakcji odkrywania swoich korzeni.
Autor: Bartosz Pasela