Asasyni. Prawda i mity
March 30, 2009Sułtan Saladyn przebudził się ze snu w swoim namiocie. Powoli przewrócił się na bok i otworzył oczy. Jego źrenice rozszerzyły się szeroko z powodu tego, co zobaczył. Nie należał do osób łatwych do zastraszenia, ale widok ten zmroził mu krew w żyłach. Obok jego poduszek znajdował się zatruty sztylet spoczywający na liście. Saladyn odłożył ostrożnie sztylet na bok i wziął na bok list. Znajdowały się w nim pogróżki. Sułtan wiedział od kogo pochodziły, zrozumiał, że asasyni mogli go bez trudu zamordować podczas trzeciego zamachu na jego życie. Zdecydował natychmiastowo zaprzestać oblężenia ich głównej twierdzy.
Kim byli asasyni? Czy tak jak twierdzą Europejczycy, którzy przebywali w ziemi świętej, byli tajemniczą grupą wyznawców islamu? Podobno zjawiali się znikąd i podstępnie mordowali swoich wrogów. Właśnie dzięki temu stereotypowi w wielu współczesnych językach słowo asasyn jest określeniem dla płatnych morderców i skrytobójców. Spróbujmy przyglądnąć się im jednak trochę bliżej.
Gdy w 1099 roku krzyżowcy zdobyli Jerozolimę, do stworzonych przez nich państw na Bliskim Wschodzie wyruszyła prawdziwa pielgrzymka ludów. Każdy, kto nie miał nic do stracenia, wyruszał do Ziemi Świętej w poszukiwaniu lepszego życia. Wyruszali więc rycerze, kupcy, osadnicy oraz różnego rodzaju poszukiwacze przygód. Podczas swoich podróży spotykali tajemniczych ludzi, których nazywali asasynami.
Według krążących o nich opowieści zamieszkiwali oni górskie twierdze na terenie Syrii, a ich podstawowym zajęciem było podstępne eliminowanie swoich przeciwników. Podobno przebywali w otoczeniu swoich ofiar przez lata, aby udając ich bliskich przyjaciół zbliżyć się do nich i w sprzyjającej chwili wyeliminować. Za ich zwierzchnika uważa się nie mniej tajemniczego niż oni sami Starca z Gór. Miał on takie poważanie i szacunek wśród swoich podwładnych, że jeden jego gest wystarczał, aby rzucili się w przepaść. To właśnie on zlecał asasynom ich skrytobójcze misje. Podczas przekazywania dyspozycji Starzec najpierw odurzał przyszłego zabójcę haszyszem, następnie prowadził go do miejsca, gdzie nad zamroczonym narkotykiem mężczyzną władzę przejmowały piękne kobiety. Po zaznaniu przyjemności cielesnych, zleceniodawca tłumaczył, że to samo czeka zabójcę w raju po śmierci, gdy już wykona swoje zadanie. Po takich wyjaśnieniach asasyn zwykle nie próbował nawet uciekać z miejsca zbrodni.
Takich opowieści o asasynach krąży bardzo wiele. Problemem jest to, ile w nich prawdy. We wszystkich przypadkach, gdy do czynienia mamy z tajnymi ugrupowaniami i organizacjami, bardzo trudno jest oddzielić historię od mitu.
Jak wszyscy wiemy, w wieku VII pojawia się na Półwyspie Arabskim nowa religia – islam. Na tym obszarze istniało początkowo jedno państwo, które bardzo szybko podzieliło się na wiele rywalizujących ze sobą mniejszych państewek. Islam równie szybko podzielił się na dwa odłamy: sunnitów i szyitów. Z tych dwóch odłamów wyłaniały się różnego rodzaju sekty. Jedną z sekt byli – powstali na początku IX w. – izmailici. I to właśnie z tej sekty w wieku XI wyodrębnili się nizaryci, którzy w Europie zyskali sławę i rozgłos jako asasyni.
Tej upowszechnionej wśród nas nazwy używali wyłącznie ich muzułmańscy przeciwnicy, a my przejęliśmy ją od nich. Autorzy średniowieczni nie wyjaśniają w swoich dziełach znaczenia tego słowa. Było ono dla nich prawdopodobnie oczywiste. Według stanu obecnych badań słowo asasyn łączy się z haszyszem. Nie oznacza to jednak, że byli uzależnieni od tego narkotyku. Badacze uważają, że to przezwisko określało kogoś zachowującego się jak odurzony narkotykami szaleniec.
Losy nizarytów są o tyle ciekawe, że swoje istnienie i sukcesy zawdzięczali głównie podstępom. Ruch założył Hasan-e-Sabbah, szyita, który nawrócił się w młodości na wspomniany izmailizm, a następnie stworzył swoją własną sektę. Z pomocą podstępu zdobył pierwszą twierdzę, która stała się ich główną siedzibą. Almut, bo o nim mowa, został zdobyty przez misjonarzy. Hasan zdawał sobie sprawę, że w walce zbrojnej nie ma szans. Wysłał więc do twierdzy swoich współwyznawców, którzy nawrócili załogę twierdzy i okoliczną ludność. Kiedy pod twierdzą zjawił się Hasan, jej komendant musiał ją poddać, ponieważ wszyscy obrońcy poparli Hasana. Taką metodą nizaryci posługiwali się również później, zdobywali trudne do zdobycia twierdze podstępem, a następnie traktowali je jako bazy wypadowe, z których atakowali wrogów i ochraniali swoich współwyznawców.
Wyznawcy nizarytów dzielili się na dwa odłamy: perski i syryjski. Wśród przywódców nizarytów syryjskich wsławił się najbardziej żyjący w XII wieku Raszid ad-Din as-Sinan, nazywany Starcem z Gór. To właśnie jego postać obrosła niemałą ilością legend.
Nizaryci wyznawali zasadę, że cel uświęca środki. Używali specjalnej taktyki, która polegała na ukrywaniu swojej wiary, aby oszukać swoich wrogów albo uniknąć prześladowań. Nie cofali się przed zabójstwem swoich przeciwników. Należy jednak pamiętać, że nie stosowali tylko przemocy, stosowali również pokojowe metody nawracania. Tych Nizarytów, którzy byli zabójcami, nazywano fedainami. Nie sposób określić jednak ilości zabójstw, których się dopuścili, ponieważ po pewnym czasie zaczęto przypisywać im wszystkie morderstwa znanych osób na Bliskim Wschodzie. Ich ofiarami byli najczęściej nie chrześcijanie, ale wyznawcy innych odłamów islamu. Co więcej, z chrześcijanami wchodzili w sojusze, chociaż niezmiernie często je zrywali.
Nizarytów i chrześcijan łączyli ich wspólni wrogowie – sunniccy władcy państw islamskich, dla których asasyni byli heretykami gorszymi od niewiernych. Różnice w wierze uniemożliwiały oficjalną współpracę między asasynami a chrześcijańskimi władcami Europy. Ci ostatni byli jednak bardzo często oskarżani o korzystanie z usług arabskich morderców.
Wśród wydarzeń, które rozsławiło asasynów i stworzyło ich legendę było morderstwo dokonane na Rajmundzie II, który był hrabią Trypolisu. Został on śmiertelnie raniony nożem przez ludzi wyglądających jak Arabowie. Nikt nie odnalazł zabójców, nie wiedziano również dlaczego asasyni chcieli śmierci Rajmunda. Wiadomo jednak, że nie wybierali swoich ofiar na oślep. Dbali również, by przy ataku nie ucierpiały osoby postronne.
Inną słynną ofiarą asasynów miał się stać Saladyn, o zamachu na którego napisałem we wstępie. Jednak historia, jak i większość opowieści o zawartych sojuszach, jest prawdopodobnie legendarna. Wiadomo jednak o dwóch próbach ataków na niego. Pierwszym razem udało się rozpoznać zabójcę, w drugim przypadku Saladyna uratowała kolczuga pod ubraniem. Trzecią próbą miała być opisana przeze mnie w postaci opowiastki historia w namiocie. Jednak mało prawdopodobne jest, że mając tak doskonałą okazję do wyeliminowania wroga, asasyni postanowili nie wykorzystać jej i spróbować doprowadzić do pokoju.
Jakkolwiek rozpatrując historię ugrupowania asasynów należy pamiętać, że jest ona nadal niejasna i pełna tajemnic, które trudno wyjaśnić. Jedno jest pewne: ruch religijny nizarytów istnieje do dziś, żyją oni głównie w Syrii, Iranie, Indiach i USA. Wiadomo również, że nie pasują do opowieści o ich średniowiecznych przodkach.
Źródło:
A. Krawiec, Tajemnice Historii Świata, Poznań 2006.
Autor: Bartosz Pasela